PIWO BEZALKOHOLOWE

Najdłużej nie piłem 1,5 roku. Zaczęło się od piwa bezalkoholowego, potem dwa normalne,potem „włączyło się ssanie” i popłynąłem. Konsekwencje tego czuję do dziś. Wiem, że nie mogę sobie pozwolić na żadne odstępstwa od abstynencji, kiedy nauczę się odmawiać nie wiem.To nie jest tak, że ja nie mogę wytrzymać bez picia , ale nie każdemu umiem odmówić.

Zaszufladkowano do kategorii Terapia

IDĘ DALEJ

Zmieniłem trochę nastawienie do życia. Nie,nie trochę dużo , to że cokolwiek robię ze sobą to tak dużo. Doszedłem do tego w wyniku ośmiomiesięcznej pracy z psychologiem. Jestem teraz na etapie, w którym stawiam sobie ograniczenia-rzucam palenie.

Wiem, że dużo mogę stracić. Zrobiłem już bardzo dużo ,a wiem też że to pierwszy kroki nie mogę się cofnąć. To jak funkcjonuję teraz zaczyna mi się podobać,więcej widzę, więcej słyszę. Nie rozumiem jeszcze wszystkiego .Minione święta były pierwszymi kolorowymi świętami, ja do tej pory nie widziałem tylu kolorów na świecie. To naprawdę było cudowne uczucie na trzeźwo widzieć kolorowy świat. To mi się podoba.

Zaszufladkowano do kategorii Terapia

„Dwa kroki” zza więziennego muru do dzieci

 

Co robić z dziećmi, które mają rodzica w więzieniu? Jak pracować z osadzonymi, żeby po wyjściu na wolność byli lepszymi rodzicami? Siedlecka Caritas prowadzi w tutejszym zakładzie karnym program o nazwie „Dwa kroki”, który ma pomóc w odbudowie relacji rodzinnych i przeciwdziałać przemocy między najbliższymi.

„Dwa kroki” to program pilotażowy, którego realizacja jeszcze trwa i za wcześnie na ocenę jego skuteczności. Ale samo założenie jest na tyle nowatorskie, że zainteresowało się nim już kierownictwo Służby Więziennej i jeśli pomysł wypali, to możliwe, że będzie zastosowana również w innych placówkach penitencjarnych w kraju. Dotychczas bowiem w pracy resocjalizacyjnej kładziono duży nacisk na walkę z uzależnieniami, a tutaj w centrum stają relacje rodzinne.

Z grubsza polega to na tym, że osadzeni mają specjalne zajęcia, gdzie po prostu uczy się ich, jak być ojcami. Jak nawiązywać i podtrzymywać relacje z dziećmi, jak okazywać im uczucia, jak o nie dbać. Uzupełnione jest to doradztwem zawodowym i edukacją finansową (aby na wolności wiedzieli, jak znaleźć sobie uczciwe zajęcie) i znaną już wcześniej terapią uzależnień. Druga część programu jest adresowana do rodzin. Tu również fachowcy uczą sztuki rozmowy, rozwiązywania konfliktów i podtrzymywania normalnych relacji. Program jest realizowany od kilku miesięcy i obejmuje kilkadziesiąt osób. – W „klubie ojca” jest około 20 mężczyzn. Tym samym do programu są włączone również ich rodziny, przez co krąg objętych oddziaływaniem rozszerza się już do ok. 80 osób. Mamy nadzieję, że ta liczba będzie się jeszcze zwiększać. Pracę zaczęliśmy w kwietniu i początkowo było tak, że ludzie zgłaszali się ze zwykłej ciekawości. Teraz są to już trwałe grupy w zespole terapeutycznym, w „klubie ojca”, czy w zespole Caritas. Jeżeli chodzi o rodziny, to często sami osadzeni dzwonią do swoich rodzin i mówią: „idź na Budowlaną, przedstaw naszą sytuację, tam ci pomogą”. I te kobiety się zgłaszają – mówi Elżbieta Szopka, koordynator projektu.

O tym, że coś takiego jest potrzebne, świadczą obserwacje poczynione przez dyrektor siedleckiego domu dziecka, Katarzynę Graniszewską. Niektórzy rodzice przebywających tam dzieci odbywali lub nadal odbywają karę pozbawienia wolności. Nie wszyscy są jednak zainteresowani kontaktem z nimi. A jeśli nawet korzystają z udzielanych im w tym celu przepustek, to podczas wizyt nie wypadają w roli rodziców najlepiej: – Taki ojciec przebywa u nas w placówce przez kilka godzin, ma wyznaczoną salę na spotkanie. Nasz personel jest niedaleko, ale nie ingeruje w sposób realizacji tego czasu. Widzimy jednak, że ci ludzie nie mają kompetencji wychowawczych, by zająć się własnym dzieckiem. Chodzi o to, żeby te kontakty czuli, mieli potrzebę przytulenia dziecka, potrafili się z nim bawić, wykazali jakąkolwiek inicjatywę. A często siedzą na fotelu i czekają, co zrobi dziecko.

Bywa i gorzej – są tacy, co zainteresowanie symulują. Zbierają skrzętnie jego materialne dowody, a kiedy już uzyskają na tej podstawie przedterminowe zwolnienie, znikają z horyzontu i więcej już nikt ich nie ogląda. Takie historie zna ze swojej praktyki również Renata Cieszko, zastępca kuratora okręgowego przy Sądzie Okręgowym w Siedlcach: – Niestety bywa tak, że rodzina i dzieci są tylko pretekstem do tego, by wyjść poza mury więzienia. Jeżeli osadzony nie przejdzie w zakładzie karnym gruntownej terapii, to są słabe szanse na to, że zmieni swoje postępowanie tylko z racji odbycia kary.

Program „Dwa kroki” jest więc ruchem w dobrym kierunku. O jego efektach będzie można coś powiedzieć, gdy przechodzący teraz owe kursy i terapie osadzeni wyjdą na wolność. Ale próbować trzeba. – Próbujemy uświadomić skazanym, że przebywanie za murami nie zwalnia ich z obowiązku dbania o własne dziecko i o relacje z najbliższymi. My też zauważamy, że ich kompetencje w tym zakresie są niewystarczające. Po to jest właśnie ten program: żeby nauczyli się właśnie tutaj, w więzieniu, jak rozmawiać z dzieckiem, jak spędzać z nim konstruktywnie czas. Chodzi o to, żeby mieli te relacje lepsze, kiedy już opuszczą więzienie. Nie zakładamy oczywiście, że wszyscy staną się wspaniałymi tatusiami. Chcielibyśmy tego, ale pewnie tak nie będzie. Chcemy jednak pokazać, jak te relacje rodzinne właściwie budować – mówi porucznik Marta Kuźma z zakładu karnego w Siedlcach. Nawet jeśli tylko kilku na kilkudziesięciu uczestników programu po wyjściu na wolność coś w swoim życiu dzięki niemu wyprostuje, to już będzie dobrze.

Gwoli sprawiedliwości, za murami są i tacy, którzy relacje z rodzinami utrzymują i przekonywać ich do tego specjalnie nie trzeba. W więziennym pokoju widzeń jest część do spotkań z dziećmi i niektórzy osadzeni z tego korzystają – a matki te dzieci na spotkania przyprowadzają. Oczywiście dotyczy to tych, które nie próbują ukrywać przed dzieckiem faktu, że tata odbywa karę pozbawienia wolności. Renata Cieszko uważa, że często spotykane kłamstwa o wyjeździe ojca do pracy za granicę nie mają sensu: – Prędzej czy później nastąpi brutalne zderzenie z prawdą, przekazaną przez rówieśników, którzy dowiedzą się jej od swoich rodziców. Lepiej więc, jak powie o tym matka, dostosowując formę do wieku i etapu rozwojowego dziecka. Rówieśnicy nie są delikatni, mogą wykrzyczeć taką informację podczas kłótni czy bójki, kiedy to jeszcze bardziej zaboli i uderzy.

Na pierwsze podsumowania „Dwóch kroków” przyjdzie czas za kilka miesięcy, a na rzetelną ocenę efektywności – za kilkanaście miesięcy lub nawet kilka lat. Próba naprawiania więzi rodzinnych zepsutych przestępstwem i nadszarpniętych karą pozbawienia wolności wydaje się jednak dobrym pomysłem. Stąd spore zainteresowanie Służby Więziennej, instytucji pomocy społecznej i działających na tym obszarze organizacji pozarządowych.

 

MOJE REMANENTY

„Jestem bardzo zadowolony , po ośmiu latach  braku jakiegokolwiek kontaktu odważyłem się zadzwonić do córki. Odwiedziła mnie, moja córcia jest dorosła. Jestem bardzo zadowolony, mam motywację do pracy nad sobą. Umówiłem się z córką na wizytę za miesiąc, już nie mogę się doczekać. Będziemy pomału  brać się z życiem za bary, pewne sprawy musimy sobie wyjaśnić. Bardzo bym chciał aby mi wybaczyła. Boże jak bardzo ją kocham, moja śliczna córeczka, jak dobrze że jest. Chcę być w jej życiu obecny i kiedyś pomocny. Moje remanenty z życiem są powolne, ale idę do przodu, pomalutku cały czas do przodu.”-Tadeusz

Zaszufladkowano do kategorii Terapia

KOLEJNA PRÓBA

„Witam Szanowne Panie

Witam wszystkich uczestników naszego wspólnego spotkania. Jest to moje ostatnie spotkanie w tym gronie, ponieważ niebawem wychodzę na wolność.

Jest to moje kolejne uczestnictwo w terapii od uzależnień. W  moim przypadku chodzi o alkohol.Kolejna próba poznania problemu, osób uzależnionych, jak sobie radzą z tą przykrą przypadłością. Wiem, że sam sobie mogę nie poradzić, dlatego bardzo chętnie wsłuchiwałem się w rozmowy i dyskusje, wyciągając odpowiednie wnioski i motywy dla siebie w dalszym swoim życiu.

Rozumiem swój błąd, przyznaję jakie trudne i ciężkie chwile przeżywała moja  rodzina. Wstydzę się swojego zachowania oraz postępowania, będąc pod działaniem tego niby złotego środka za jaki uważałem alkohol. Dlatego po wyjściu na wolność obiecuję sobie zaprzestanie nadużywania alkoholu w celu odzyskania pełnej wiary, zadowolenia,odpowiedzialności jako mąż, ojciec i dziadek, jako brat i bliski znajomy. Uzyskania pełnego zaufania wszystkich , których wymieniłem w swoim dalszym życiu ,zachowaniu i postępowaniu.

Życzę Paniom zadowolenia z efektów swojej pracy, sukcesów w życiu prywatnym.

Życzę Wam wszystkim pogody ducha, wytrzymałości oraz konsekwentnego i prawidłowego dalszego życia.

Z wyrazami szacunku i poważania Andrzej -alkoholik

Siedlce 27-11-2017r”

 

Zaszufladkowano do kategorii Terapia

KIEDY JA ZACZNĘ BYĆ ODPOWIEDZIALNY?

„Obudziłem się chyba po pół roku, Boże jak mi źle. Czy jestem już trzeźwy, czy to dopiero przebłyski trzeźwienia? Już mnie tak mocno nie boli, ale ta kotłowanina w głowie, i ten olbrzymi ciężar.Jak mi źle. Nie wezmę na siebie teraz kolejnego ciężaru jeszcze nie. Kiedy ja zacznę być odpowiedzialny?”.

Tak skutki trzeźwienia opisuje jeden z uczestników zajęć. W odpowiedzi usłyszał od współosadzonych:

„Po raz dziewiąty wkrótce wyjdę na wolność. Nigdy jeszcze do tej pory nie przyznałem się do choroby. Moja odpowiedzialność za siebie, to prawda wobec siebie. Prawda nie jest łatwa,ale wiążę się z odpowiedzialnością za siebie i moich najbliższych. Mówiąc prawdę o sobie narażamy się na komentarze ze strony współosadzonych, staram się być odpowiedzialny. „

„Zawsze wydawało mi się, że jestem odpowiedzialny, wstawałem rano do pracy, wykonywałem swoje obowiązki, ale teraz już wiem, odpowiedzialny nie byłem. Zawsze znalazłem wymówkę i usprawiedliwienie dla swojego picia”

 

Zaszufladkowano do kategorii Terapia

CIĘŻKI CZAS

„Boże jak ja jestem zmęczony. Ile to jeszcze potrwa? Schodzę z metadonu, to bardzo ciężki czas. Gonitwa myśli stany depresyjne, przerastają mnie drobne sprawy,drażnią. Brakuje mi matki, chyba dopiero teraz ( po  dwóch latach ) przeżywam żałobę. Nie mogę pogodzić się z jej śmiercią i to nie dlatego, że nie mam już nikogo bliskiego, ale chciałbym powiedzieć jej tyle ,pokazać że potrafię żyć inaczej. To bardzo ciężki czas, ile jeszcze?”

Zaszufladkowano do kategorii Terapia

CO JESTEŚ GOTOWY POŚWIĘCIĆ ?

Co jesteś gotowy poświecić aby wyjść z nałogu ? Pytanie to padło podczas ostatniego spotkania z terapeutą, zapanowała cisza. Rozprawiając się ze swoim uzależnieniem musimy pamiętać, że całkowicie zmieniamy swoje dotychczasowe życie.Czasami te zmiany dotyczą najbliższego otoczenia, czasami trzeba podjąć się trudnych rozmów i rozliczeń.  Czy jestem gotowy na zmiany, tego z kolei nie dowiemy się jak nie spróbujemy. Każdy sam bardzo rozważnie i z pokorą musi się z tym zmierzyć. Jedno jest pewne osoby uzależnione decydując się na życie w abstynencji muszą zdecydować  ile jestem w stanie poświęcić z dotychczasowego życia, aby ocalić siebie.

Zaszufladkowano do kategorii Terapia

PRZESTAĆ WRESZCIE KŁAMAĆ

„Przestać wreszcie kłamać to mój cel na najbliższy czas .Dopóki będę dalej oszukiwał siebie i moich najbliższych to nic się nie zmieni w moim  życiu, chyba już dość.Na pewno już dość oszukiwania samego siebie. Nie ma takiej siły zewnętrznej aby przestać pić, dopiero kiedy nastąpi wewnętrzna przemiana zapada decyzja.”

Decyzja o abstynencji każdy podejmuje w innym, bardzo ważnym dla siebie momencie. Dla każdego ten moment oznacza co innego,ale wszyscy zgodnie mówią , że spadli na dno. Co to oznacza?

„Moje dno było straszne. Właściwie to nie umiem powiedzieć co się takiego wydarzyło, ale by to  moment przełomowy i bolesny. Świadomość straconego bezpowrotnie czasu i krzywd wyrządzonych ludziom była jak potężny cios prosto w serce. Nie chcę już tego przeżywać. Teraz wiem na pewno,że po opuszczeniu Zakładu Karnego muszę jechać od razu do ośrodka terapeutycznego aby nauczyć się żyć ze sobą, aby umieć reagować na różne sytuacje i sygnały wywołujące chęć picia.”

To już kolejna osoba deklarująca kontynuację leczenia w ośrodku. Mamy nadzieję, że wytrwają w swoich postanowieniach i chęć życia w trzeźwości będzie silniejsza niż pokusy .

 

Zaszufladkowano do kategorii Terapia

NOWE ŻYCIE.

Wchodząc wczoraj do Zakładu Karnego z terapeutą spotkałyśmy jednego z uczestników naszych warsztatów. Po czteroletnim pobycie za kratkami wychodzi z nadzieją na zwycięską walkę z nałogiem. Jeszcze tydzień temu mówił o swoich obawach i o tym jak bardzo nie chce wracać do dawnego życia. Został oczywiście wyposażony w adresy instytucji, które mogą być pomocne w razie kryzysu. Na temat kryzysu rozgorzała ożywiona dyskusja. Uczestnicy zajęć zgodnie stwierdzili, że należy odważnie stawiać czoło wszelkim pokusom i przeciwnościom i nie wstydzić się prosić o pomoc. Jako bardzo ważny czynnik  leczenia uzależnień wymienili również wsparcie rodziny, to bardzo często dla najbliższych chcą zmienić dotychczasowe życie.

Uczestnikowi naszych zajęć życzymy wytrwałości w postanawianiach abstynenckich.

Szczęść Boże.

Zaszufladkowano do kategorii Terapia